Antropologiczne podejście do coachingu

Co coaching ma wspólnego z grzyboludkami? W dzisiejszych czasach odizolowaliśmy się przez otoczkę kulturową od stymulujących wcześniej bodźców  ze zmieniającego się środowiska. Pozwolił na to rozwój cywilizacji. Co gorsza dzisiejsza 'otoczka kulturowa' poczyniła nas podatnymi na przekonania, które hamują nasz rozwój. Jak może pomóc tu coaching  pisze Urszula Banasik.

            Będę rozważać ten aspekt antropologii, który porusza temat rozwoju człowieka i jego zdolność dostosowania się do nowych warunków otoczenia. W jaki sposób człowiek może tego dokonać ?

 

antropologia [gr. ánthrōpos ‘człowiek’, lógos ‘myśl’, ‘słowo’], dyscyplina naukowa zajmująca się holistycznym opisem człowieka zarówno jako gatunku biologicznego, jak i twórcy kultury; nauka o zmienności jego cech anatomicznych i fizjologicznych w czasie i przestrzeni; [..]

źródło: Enclyklopedia PWN: http://encyklopedia.pwn.pl/haslo/3869993/antropologia.html

 

Uruchamiając swoje zdolności, których do tej pory (w innych warunkach) nie musiał używać i dlatego ich (w danym momencie) de facto nie posiadał. Ale posiadał coś więcej – możliwość ich rozwinięcia zależnie od zmieniających się warunków otaczającego go środowiska.

            I tak człowiek, który mieszkał nad wodą, potrafił polować w wodzie i nauczył się pływać. Nie oznacza to, że człowiek który tej umiejętności nie potrzebował np. żyjąc na lądzie nie może jej posiąść. Jednakże może mu zabraknąć impulsu koniecznego do ich wykształcenia.

            Wrodzone potencjały ludzkie są prawie nieograniczone. Więcej na ten temat poczytać można w artykule Wojciecha Salwy, antropologa „Wszyscy jesteśmy grzyboludkami”. Autor pisze w nim o wielkim potencjale który tkwi w człowieku, jednakże pozostaje nieuruchomiony, bowiem impulsy, które mogłyby go wyzwolić pozostają stłumione przez wytworzoną przez naszą cywilizację 'otoczkę kulturową'.

„niektóre gatunki znanych nam z grzybobrania bedliszek (inaczej: grzyboludków, Fungivoriidae) mogą setkami lat mieszkać i wypasać się w gołąbkach i maślakach jako ślepe robale,

płodząc (za pośrednictwem jajek) takie same robale, aż kiedyś lokalna

susza zniszczy ich dom i pastwisko. Wtedy niespodziewanie robale

„dostają kądziołek przędnych, owijają się kokonem i przepoczwarzają, a potem (w zgodnym z genetycznym przepisem terminie) wygryzają się i wylatują jako... sześcionogie, skrzydlate, wielookie i wyposażone w czułki-radary owady. (Faza imago ontogenezy grzyboludka).

I lecą gdzieś „za las” poszukają sobie bardziej komfortowego,

mokrego grzybowiska. Tam znowu płodzą potomstwo, które

może kolejne setki lat żyć i rozmnażać się w postaci oślepłych robali.

(I tylko niektóre babcie opowiadają wnuczkom, że „był taki

prapradziadek co czynił cuda: widział! Chodził! nawet po wodzie

chodził i latał! Ale to oczywiści mit, legenda, bajka, jedzcie dzieci

maślaczka, jedzcie”.)

źródło: Wojciech Salwa „Wszyscy jesteśmy grzyboludkami”

           

            No dobrze – pewnie zapytacie – ale co to ma wspólnego z coachingiem? A bardzo wiele – to właśnie coaching pozwala na uruchamianie takich nieodkrytych zasobów. Według mnie to jeden z najbardziej istotnych aspektów coachingu.

            Coach poprzez różne techniki czy narzędzia (np. pytania) uruchamia ukryty potencjał Klienta. Jednak nie jest to takie proste... Słowem-kluczem (a raczej 'wytrychem') są tutaj przekonania. Czasami wydaje mi się, że łatwiej byłoby mi kogoś nauczyć umiejętności fizycznych w terenie (np. pływania) niż zmienić jego zasoby intelektualne takie jak np. przekonania. Jednak to właśnie tędy wiedzie droga do usunięcia blokad, które nie pozwalają Klientowi na uruchomienie własnych możliwości.

            Dlatego coach najpierw pomaga Klientowi znaleźć takie przekonania, które blokują rozwój danej umiejętności. Przykładowe przekonanie może brzmieć: „nie umiem pływać i się nie nauczę, ponieważ woda jest niebezpieczna i się utopię”. W takim przypadku nie ma sensu pracować nad umiejętnością pływania i zmuszać kogoś do tego (choć na przykład wielu rodziców tak robi niestety ze swoimi dziećmi).

            Kiedy wiem już co stoi nam na przeszkodzie pomagam Klientowi zmienić lub przeprogramować przekonanie na temat jego stosunku do wody lub poszukać innej przyczyny tej 'niemocy'.

            Tak więc, w XXI wieku o naszym rozwoju nie decyduje zdolność odpowiedzi na zmieniające się warunki środowiska (w znaczeniu pogody, temperatury, etc.). Poprzez otoczkę kulturową jesteśmy od nich zupełnie niezależni. Zapewnia nam ona nawet to, że nie musimy obcować z ludźmi z innych 'klas społecznych'. Spowodowało to jednak, że wytworzyliśmy sobie na poziomie mentalnym – jako jeden z wielu przejawów 'choroby cywilizacyjnej' - system blokad, które hamują nasz rozwój.

            I tu właśnie przydatny może być coaching jako narzędzie, które powoli nam je pokonać. Pytania zadawane przez coacha stawiają Klienta w sytuacji analogicznej do naszego głodnego przodka, który przychodzi pewnego dnia nad rzekę na ryby i widzi, że ona wyschła. Właśnie w takim momencie uruchamia się w Kliencie proces, który jest dla mnie przejawem 'ludzkiego geniuszu'.


Ciekawy Artykuł?

- podziel się z przyjaciółmi i rodziną:

Komentarze / Pytania:

© copyright 4GROW 2010
Kontakt                            Regulamin i Polityka Prywatności
Design: LUK | Powered by YASNE