Parę skutecznych sposobów na poradzenie sobie z nieuczciwym mechanikiem. Na przykładzie Waldemara Stolarczyka

14 wpisów / 0 nowych
Ostatni wpis
Zobacz profil Użytkownika
Gość
Parę skutecznych sposobów na poradzenie sobie z nieuczciwym mechanikiem. Na przykładzie Waldemara Stolarczyka

Zostałeś oszukany przez mechanika albo nie chcesz zostać oszukanym?

Podpowiem Ci, jak się zebezpieczyć, jakie masz prawa, a jeśli Cię już oszukał - jak dojść sprawiedliwości, zyskać komfort i poczucie sprawczości oraz odzyskać pieniądze. Ja już przeszedłem przez ten proces myślowy i przez te działania...

Jednocześnie cały czas zastanawiam się, czy to, co zrobiłem, idzie w parze z asertywnością, konstruktywną krytyką, czy to, co zrobiłem jest odpowiedzialnością, czy ucieczką od niej. Masz refleksję? Podziel się ze mną - z chęcią dowiem sięczegoś o sobie.

Po co bawię się w ten wpis? Bo chciałbym, aby każdy z nas mógł iść do mechanika mogąc ufać i nie musząc zaglądać mu przez ramię. Chciałbym móc spokojnie wysłać żonę do mechanika, ze świadomością, że nie zostanie naciągnięta, bo z reguły „kobiety się nie znają”. Taki stan wymaga nie tylko ode mnie, ale od nas wszystkich – uczciwych ludzi – trochę działania. Choćby takiego jak przeczytanie tego wpisu i szerzenie wiedzy o tym, jak wiele możemy zrobić jako klienci!!! Posłuchaj zatem…

Ponieważ możesz być zainteresowany specyficznymi fragmentami tego wpisu, poniżej spis treści z linkami:

Jak zabezpieczyć się, by uniemożliwić mechanikowi oszustwo zawczasu

Jeśli któregoś z poniższych punktów mechanik nie chce wykonać, wzywaj policję - chroni Cię prawo! W razie sporu, mechanika prawo zobowiązuje do wydania auta w takim stanie, w jakim przyjął do warsztatu, czyli nic "złego" mechanik nie jest w stanie Ci zrobić!

Idąc do mechanika zawsze wykonaj poniższe kroki - one będą podstawą do sprawy sądowej lub innego postępowania administracyjnego.

  1. Zanim zlecisz robotę - poproś o wycenę na kartce z przedziałem, w jakim zamknie się kwota robocizny.
  2. Zawsze proś o paragon albo fakturę.
  3. Zawsze każ, aby napisał na kartce albo w książce auta szczegółowo, co wykonał i ile to kosztowało. Ma się podpisać i przybić pieczątkę.
  4. Jeżeli podejrzewasz podstęp czy oszustwo - nagrywaj! Komórką, dyktafonem - nagrywaj. Przedsiębiorców nie obowiązuje ochrona danych osobowych, masz prawo nagrywać bez uprzedzenia i publikować z podaniem pełnych danych osobowych. Czasami może dobrze zrobić wyciągnięcie dyktafonu i powiedzenie - "To jeśli uważa Pan, że ma Pan rację albo jest Pan uczciwy, proszę tu nagrać swoje stwierdzenia!"
  5. Zrób komórką zdjęcia samochodu w warsztacie - kolejny dowód na to, że byłeś w warsztacie, w razie gdyby mechanik twierdził, że nigdy Cię nie spotkał.
  6. Bezwzględnie zawsze żądaj wydania Ci starych części, jeśli coś mechanik wymienia. Oni na tym często zarabiają, wykręcając dobre części, a potem "opychając" je na szrocie albo innym klientom. To też zwiększa prawdopodobieństwo tego, że rzeczywiście Ci coś wymienił.

Przypuszczam, że wystarczy 3 punkt, aby mechanikowi odechciało się oszustw i naciągania, ale gdyby tak się nie stało, posiadając wszystkie powyższe zabezpieczenia możesz:

Do spisu treści

Wyegzekwować swoje, gdy już wpadniesz w ręce oszusta

  1. Zwróć się do Urzędu Ochrony Konsumenta i Konkurencji - tam bezpłatnie udzielą Ci porad prawnych, wystosują pisma ostrzegawcze do mechanika, a nawet przydzielą prawnika, który będzie reprezentował Twoje interesy w sądzie. UOKiK ma tendencję do stawania po stronie konsumenta, więc masz potężne wsparcie. UOKiK może nałożyć kary oraz sprowadzi mnóstwo kontroli na "łeb" mechanika - nawet nie wiemy, ile taka instytucja ma władzy i jak bardzo może uprzykrzyć życie winowajcy!
  2. Zgłoś sprawę na policję - samo wezwanie mechanika do złożenia wyjaśnienia czy zeznań będzie dla niego nieprzyjemnym doświadczeniem.
  3. Pozwij do sądu mechanika - tam rzeczoznawca na podstawie oświadczeń mechanika poświadczy, że robocizna i kwota były niesłusznie zawyżone.

Do spisu treści

Jak edukować oszustów - niemożliwe? No to przeczytaj!

Jeśli już zostaniesz oszukany i dowiesz się o tym po fakcie, nie masz paragon ani faktury, nie masz zdjęć, świadków, nagrania - żadnego dowodu tak, jak ja, możesz zadbać o sprawiedliwość tak, jak ja. Aby Stolarczyk przestał oszukiwać, moim zdaniem musiałby zajść następujący proces:

  1. Stolarczyk dowiaduje się, że jego oszustwo zostało wykryte i że zostanie ukarany
  2. Stolarczyk doświadcza konsekwencji - jak najwięcej potencjalnych klientów Stolarczyka dowiaduje się o jego oszustwie, maleje mu ilość klientów
  3. Stolarczyk doświadcza kary - świadomie podjętych działań przez osoby trzecie, mających na celu wzbudzenie w nim nieprzyjemnych odczuć
  4. Stolarczyk zaczyna rozumieć, że "oszustwo prędzej czy później = kara i konsekwencje", więc przestaje oszukiwać, gdyż straty płynące z kary są większe niż korzyści z oszustw

No to teraz przejdźmy przez te punkty - co ja zrobiłem, by zaszedł proces edukacji leczący z chęci oszukiwania:

  1. Jest taki żart: Icek przewraca się w łóżku o 2 w nocy z boku na bok, sapie, wierci się, w końcu żona pyta: co się dzieje, czego się tak wiercisz? Na co Icek, że pożyczył sporą sumę od Mosze i nie ma z czego oddać, a jutro termin spłaty. Żona wstała, otworzyła okno i krzyczy: Moooooszzeee!!! Moszeeeee! Mosze po drugiej stronie kamienicy otwiera okno i pyta: Czego się drzesz w środku nocy?! Żona na to: Icek nie odda Ci jutro pieniędzy. Zamknęła okno i położyła się. Icek spanikowany pyta: Czyś Ty oszalała?! Po co mu to powiedziałaś? Żona na to: teraz on nie będzie mógł spać!
    Pamiętając o tym żarcie, poszedłem do Stolarczyka i powiedziałem mu: „Poniesie Pan konsekwencje swojego oszustwa” i odszedłem. Oczywiście pytał, o co mi chodzi, a ja nie powiedziałem mu – niech się głowi, o które oszustwo chodziło - za łatwo mu ono przyszło, aby mogło być pierwszym. Niech się głowi, jakie konsekwencje poniesie...
  2. Między innymi dzięki temu wpisowi, mam nadzieję, Warszawiacy zasłyszą o oszustwie.  W trosce o innych, którzy mogą zostać oszukani przez Stolarczyka - kliknij polecenie przez facebooka na dole tej strony - ostrzeżmy jak najwięcej ludzi. Poza tym wykorzystam wszelkie bazy mechaników i "czarne listy". Wpiszę nazwisko mechanika w google i w tych katalogach, w których się ogłasza, zamieszczę swoją opinię.
  3. Tu na razie niespodzianka dla Pana Waldemara Stolarczyka - nie chcę, żeby się przygotował, bo popsuje wszystko:) Dopiszę w odpowiednim momencie
  4. Czekamy Panie Waldemarze, aż wdroży Pan czwarty punkt w życie. Mam nadzieję, że da Pan znać tutaj o swoich reflaksjach!

Do spisu treści

Kto ma nad kim przewagę?

Absolutnie Ty - Klient! Jedyne czym może Ci zagrozić mechanik, to odmową wydania auta. A Ty wtedy:

wzywasz policję, spisujecie protokół, czym mechanik tylko dobija sobie gwóźdź do trumny, bo jeszcze przy policji potwierdza zawyżone albo oszukane kwoty. A wtedy zgłaszasz sprawę do UOKiK i sądu...

Do spisu treści

Jak kobieta ma sobie poradzić z mechanikiem?

Kobieta powinna od razu powiedzieć mechanikowi, że będzie brała paragon, że wszsytko co zrobił ma spisać na kartce z podpisem i pieczątką, że zrobi dokumentację - parę zdjęć a wszystkie wymienione części mają znaleźć się w bagażniku w opakowaniach od nowych części.

Do spisu treści

Jak powinien Cię obsłużyć dobry mechanik – lista dobrych praktyk

Dobry mechanik (znam paru takich) na dzień dobry sprawdza, co jest do zrobienia i:

  • podaje Ci różne opcje - części + robocizny z kosztem i pyta się Ciebie, co wybierasz
  • wystawia Ci paragon albo fakturę bez Twojego proszenia
  • jeśli coś ma przekroczyć orzekniętą wcześniej kwotę, dzwoni do Ciebie z pytaniem, czy się zgadzasz na kontynuowanie robocizny
  • wymienione części zawsze wkłada Ci do bagażnika w opakowaniu po nowych częściach
  • jeśli wracasz z reklamacją, dopytuje co się wydarzyło i zawsze w razie wątpliwości bierze na siebie winę realizując reklamację

Do spisu treści

Jakie triki stosował Waldemar Stolarczyk, by mnie oszukać

Na czym polega wina Waldemara Stolarczyka? Wziął 90 zł za robienie przez 1,5 godziny tego, co uczciwy mechanik zrobiłby w pół minuty i za co nie wziąłby nic, bo za dokręcenie jednej śrubki przy rurze wydechowej w zasadzie wstyd byłoby wziąć przyzwoitemu mechanikowi cokolwiek.  Aby pozbyć się problemu – głośnego wydechu, wystarczyło dokręcić jedną śrubę Stolarczyk Waldemar tłumiki wulkanizacja Warszawapoluzowanej obejmy, łączącej dwie rury układu wydechowego. Pan Waldemar Stolarczyk, aby zarobić sobie, zastosował następujące oszustwa (wiele z nich odkryłem po fakcie, gdy wziąłem auto na kanał parę dni później):

  • najpierw próbował mi wmówić, że to problem z całą rurą wydechową (kolektorową). Gdy zauważyłem przy odkręcaniu przez nie go obejmy, że jest ona po prostu luźna i stąd nieszczelność układu wydechowego powodująca hałas:
  • skłamał, że jest wybite połączenie rur
  • potem skłamał, że zrobi redukcję, aby temu zaradzić
  • potem przez 45 min udawał, że robi redukcję w warsztacie (gdy zajrzałem do jego szopy, zobaczyłem, że tnie jakiś płaskownik diaksem – spryciarz, ciął byle co, żebym myślał, że przygotowuje tą redukcję)
  • nałożył niepotrzebnie pastę uszczelniającą na połączenie rur (aby nie było widać, że nie włożył żadnej redukcji)
  • urwał obejmę za mocno ją dokręcając, więc kolejne pół godziny spędził na spawaniu jej, bo niełatwo dostać ją w sklepie
  • przy dokręcaniu obejmy (zanim ją urwał) zapytany, ile jeszcze będzie to robił, stwierdził, że pół godziny (jakby przewidział, że urwie obejmę i będzie ją spawał przez pół godziny, bo dokręcenie obejmy to pół minuty)

Do spisu treści

A jak dowiedziałem się, że Waldemar Stolarczyk mnie oszukiwał?

Z jednej strony nie pasowało do siebie to wszystko, co mówił, z drugiej i tak radził dokupić nową obejmę, bo spawana może pęknąć. Więc pojechałem na kanał, odkręciłem obejmę (pół minuty), rozłączyłem sklejone rury i … zobaczyłem, że żadnej redukcji nie ma. Jasne dla mnie było już, że mnie oszukał. No, ale dla pewności starłem papierem ściernym tę pastę czy tam klej uszczelniający, przyjrzałem się połączeniom rur i żadnych „wybić” nie zauważyłem. No dobra, może jestem ślepy – skręcę i sprawdzę (Stolarczyk na moje pytanie na początku, dlaczego po prostu nie dokręci tej obejmy, stwierdził, że z powodu wybitego połączenia będzie nieszczelność, więc będzie gwizdać). Po moim dokręceniu jednak żadnych nieszczelności, gwizdów nie było słychać. Wręcz idealnie, cichutko działał wydech, nawet lepiej niż z tą jego pastą, która najwidoczniej średnio szczelna była, albo już zaczynała wypadać po paruset kilometrach przejechanych w weekend.

Do spisu treści

Dlaczego nie podjąłem działań na rzecz odzyskania pieniędzy

Po pierwsze - na szczęście mogę sobie na to finansowo pozwolić. Po drugie - ponieważ jedyne satysfakcjonujące mnie wyjście, jest takie, że sam je chce oddać i to w dodatku z rekompensatą za mój stracony czas na oczekiwanie i myślenie o nim. Nie oceniam tego scenariusza jako prawdopodobny, więc się na tym aspekcie nie skupiam, poza tym inny scenariusz - żądanie zwrotu pieniędzy, moim zdaniem ulżyłby mu - mógłby się poczuć "rozgrzeszony" z tej sytuacji i dalej sobie oszukiwać ludzi. Wniosek z takiej kolei zdarzeń byłby dosyć oczywisty - nic nie tracisz oszukując - w najgorszym razie oddajesz te wyłudzone pieniądze i masz problem z głowy!!! 

Do spisu treści

Jak znaleźć dobrego mechanika?

Pytaj znajomych - najlepszy mechanik z polecenia. Ja w fora nie za bardzo wierzę, bo każdy może sam sobie napisać dobre opinie. Jeśli wybierasz niewiadomej jakości mechanika - powiedz czego oczekujesz (paragony, spis robocizny, stare części) i zbadaj, czy jest to dla mechanika nowy standard, jeśli tak, przygotuj się na wszystkie kroki zabezpieczające przed oszustwem (zdjęcia, nagrywanie, itp). Może wyda Ci się, że moje podejście jest bardzo nieufne. Wprost przeciwnie - chcę ufać, dlatego chcę się upewnić, czy mogę ufać. Poza tym, poczytałem trochę na forach różne historie oszukanych ludzi i moja sprawa to nic - straciłem 90 zł i dużo czasu, ale niektórzy stracili kilka tysięcy złotych... a to już baaardzo boli. Życzę Ci, żebyś nie miał takiej przyjemności...

Do spisu treści

Ucieczka czy asertywność?

Gdy opowiedziałem siostrze tę historię, zapytała, czy przypadkiem moje zachowanie nie było mało asertywne... W sumie mógłbym na samym początku, jak wzbudził moje podejrzenia kazać mu dokręcić śrubę i nie słuchać go. Ale czy to by była asertywność? Idąc do mechanika, chcę mieć poczucie, że on się zna i skoro coś mówi, to tak jest, a nie cały czas zastanawiać się czy kłamie. Mogłem też na końcu nie zapłacić mu albo powiedzieć, że nie podoba mi się to wszystko, albo negocjować, ale... za dużo w mojej głowie się działo, poza tym nie byłem pewien czy kłamie czy nie - miałem tylko podejrzenia. Dla mnie pytanie brzmi, czy asertywność może iść w parze z zaufaniem? Bo ja chcę ufać i nie musieć sprawdzać.

Ciekawy Temat?

- podziel się z przyjaciółmi i rodziną:

 

Zobacz profil Użytkownika
Alicja (Gość)

Trzeba próbować napiętnować takiego delikwenta w necie i w lokalnym środowisku - choć nie zawsze się to udaje. Nie zawsze też ma się czas zastosować się do wszystkich tych porad. Auto to skomplikowana maszyna i musisz po prostu mechanikowi ufać. Jeśli nie masz kogo spytać pozostaje poszperać w Internecie i obejrzeć opinie na temat warsztatu. Są specjalne rankingi warsztatów no i tam łatwo znaleźć opinie innych poszkodowanych przez naciągaczy. Większość klientów nie ma siły i czasu walczyć po sądach. Wystawiając cwaniaczkowi odpowiednią cenzurkę w sieci, w miejscu, które odwiedzi sporo jego potencjalnych klientów, możemy mu odpłacić. Sama miałam kilka lat temu problem z lakiernikiem. Partacz jakich mało, lakier zaczął obłazić po pół roku. Niestety mimo wielu fatalnych opinii wciąż nieźle prosperuje. Pozostaje wierzyć, że ludzie z czasem będą bardziej odpowiedzialnymi konsumentami i Ci nierzetelni mechanicy zostaną wymieceni z rynku.

Zobacz profil Użytkownika
Gość (Gość)

Oto moja wczorajsze hostoria:

Witam,
Posiadam samochód marki Honda Accord 3.0 i EX coupe.
Chciałbym dojśc swoich praw więc zwracam się z prośbą do was.Mianowicie oddałem auto do firmy BEN-GUM pana Gawrona.M znajdującej się na ulicy Leśnej 40 w Radgoszczy małopolskie..Po krótkiej rozmowie zgodził się pan mechanik na wymianę tylnej klapy mojego auta i naprawy pompki spryskiwaczy szyb.Zostawiłem auto u niego w piątek wieczorem i miałem odebrać w sobotę wieczorem.Gdy przyjechałem pan powiedział że klapy jeszcze nie wymienił ale już spryskiwacze działają.Gdy spytałem ile płacę odpowiedział że zapłacę za wszystko jak wymienią mi również klapę bagażnika.Wiec wsiadłem w auto i udałem się do domu mojej dziwczyny która mieszka w Radgoszczy 2 km od pana mechanika.Gdy wjechałem na podwórko okazało się że z rur wydechowych wydobywa się biały dym ,samochód strasznie kopci.Przed oddaniem do mechanika auto nie miało takich objawów,nigdy z rur nie wydobywał się biały dym.W moim samochodzie mam zamontowaną kamerkę która nagrywa wszystko przed samochodem (wraz z dźwiękiem wewnątrz auta) zaraz po włączeniu silnika.I tak na nagranym materiale widać że mechanik wraz z synem urządzili sobie nocny wypad do sklepu moim autem.Słychać wyraźne żyłowanie silnika do najwyższych obrotów jak i odgłosy pasażera który nawołuje cytując (ale idzie , to teraz depa) do szybszej jazdy..Nagranie na karcie kamerki przedstawia dokładnie mój przyjazd do pana mechanika,jazdy nocne moim autem bez mojej zgody,oraz odbiór auta od mechanika.Przedstawiając wyżej wymienione racje pan nie zgodził się na naprawę w swoim zakresie ,zaczoł mnie wyzywać od fanatyków.Pan mechanik nie widzi nic złego że urządził sobie nocny rajd do sklepu moim samochodem a tym bardziej nie poczuwa się do winy.Pan mechanik nie zgodził się na załatwienie sprawy polubownie.Na koniec dodam że mechanik nie posiadał ani ubezpieczenia ani dowodu rejestracyjnego czyli w świetle prawa nie mógł się poruszać po drogach publicznych.Proszę o interwencję i pomoc .

Zobacz profil Użytkownika
Stanisław (Gość)

Dzwoń od razu do uokik: 800 007 707 - tam prawniik Ci doradzi co robić. Natomiast na moją nikłą wiedzę, dysponując takim dowodem rzeczowym jak nagranie, ten mechanik nie ma szans w sądzie. Uokik występuje w Twoim imieniu z upomnieniem bardzo często, a jeśli to nie przynosi skutku, reprezentuje Cię w sądzie. Uokik jest po stronie konsumenta - to na prawdę fantastyczna sprawa, każdy powinien tam przynajmniej w raz życiu zadzwonić, by przekonać się, jak bardzo nie jest bezbronny wobec takich oszustów.
Także głowa do góry, nie jesteś sam!
Poza tym możesz wiele zrobić, żeby mu zaszkodzić, np. nasłać na niego fiskusa - ja to miałem zrobić na tego mojego oszusta, ale nie miałem czasu, a potem mi już emocje opadły i szkoda mi było zachodu. Póki jesteś wściekły, wykorzystaj to by go ukarać. Ja będąc w urzędzie skarbowym, tylko, że moim, a nie oszusta, opowiedziałem o mojej historii, to cały pokój kontroli podatków przyklasnął mi i powiedzieli, żebym koniecznie zgłosił na piśmie fakt usługi jaką dla mnie wykonał, nieuczciwości i oni bardzo chętnie go sprawdzą. Sprawdzanie przez fiskus oznacza, że zawsze jakiś trup w szafie się znajdzie;)
Powodzenia!

Zobacz profil Użytkownika
Gość (Gość)

Dziękuje bardzo za wyczerpującą odpowiedź.Jest jeszcze jedna kwestia.Czy naprawiać auto czy czekać jak rozwiąże się sprawa z uokik.I na nagraniu jakie posiadam jest inna data( automatycznie była ustawiona na kamerce )nie zmieniałem jej ponieważ nie wiedziałem jak.Czy to może przeszkodzić w mojej sprawie.Dodam że na całej karcie SD 16 GB z kamerki są łącznie 4 dni z mojej jazdy w tym 1 dzień u mechanika.Bo gdy kamerka się zapełni nagrywa dalej i zastępuje najstarsze nagranie i tak w kółko.Data jaka widnieje to 2010 rok a co najlepsze to auto co mam kupiłem 1 miesiśc temu,przegląd robiony 3 tyg temu.Proszę o dopowiedz.Pozdrawiam

Zobacz profil Użytkownika
Gość (Gość)

Ciekwe spojrzenie na nierzetelność mechaników , tylko co.ono daje klientowi ?
Mój problem:
Auto oddane do mechanika i fuszerka z rozrządem,stwierdzenie ,że zgodnie ze sztuką itd oraz odmowa przyjęcia do reklamacji.
Odanie auta do drugiego warsztatu - regulacja rozrządu - koszt 300 zł ,a w następnym tygodniu ( w tym samym warsztacie ) wymina wadliwej rolki (wyraźnie hałasowała -słyszalna była dopiero po prawidłowej regulacji , wcześniej silnik tak hałasował iż zagłuszał ową rolkę ) - koszt 300 zł.
Na wszystko posiadam faktury , prowadziłem z nierzetelnym mechanikiem rozmowy ( nagrane). Byłem u Rzecznika - mam sam napisać wezwanie do zapłaty ( w zasadzie nic mi nie pomógł np: na jakie paragrafy sîę powołać , lub jaka ma być konstrukcja pisma )
I teraz zasadnicze pytanie , a w zasadzie stwierdzenie - jak odzyskać owe 600 zł od pierwszego warsztatu ,który mnie skasował za rozrząd , a odmówił poprawki - reklamacji . Co skutkowało udaniem się do drugiego warsztatu i nstępnymi kosztami ?
Sądzę ,po przejrzeniu paru forum ,że moje pytanie pozostanie bez odpowiedzi , a takie artykuły z radami itp , dla zainteresowanych , a w zasadzie oszukanych osób ,nic nie wnoszą . Wręcz przeciwnie dołują i odbiegają od naszej rzeczywistości.

Zobacz profil Użytkownika
Stanisław (Gość)

Kolego, nie poddawaj się, jak w każdym fachu, może znaleźć się i rzecznik, któremu nie chce się pomóc, choć to jego praca. Nasłuchałem się już różnych historii i mam równiez sam doświadczenia, gdzie wytrwałość popłaciła. Napisz to wezwanie, na stronie uokik masz wzory pism od razu z odpowiednimi paragrafami: http://uokik.gov.pl/wzory_pism.php, ściągnij: http://uokik.gov.pl/download.php?id=782 reklamacja pełny zwrot ceny. Ja taki ostatnio wysłałem do życie tp rzygoda, która to firma mnie oszukała i dostałem zwrot kasy. Mój ojciec wtopił parę stów na oponach przez internet, zgłosił do Uokik, zgłosił też na policję i okazało się że policja zaczęła nękać oszusta i oddał kasę po paru tygodniach, choć nie zapowiadało się nato. Także walcz!

Zobacz profil Użytkownika
Damian (Gość)

Witam.Ja również czuję się oszukany przez mechanika w Opolu.
Było to tak: Rano nie chciał mi odpalić samochód,ale po kilku próbach odpalił.Jadąc samochód w ogóle nie miał mocy.Więc pojechałem do mechanika. Pierwsza diagnoza pompa wtryskowa.Założyli nową.
Samochód był tydzień i lista usterek narosła do 6 tysięcy złotych.
Mi auto odpalało. Po tygodniu mechanik dzwoni że jest sprawa pilna. Przychodzę i okazuje się,że samochód nie odpala,że poszły wtryski.Pokazał rzeczywiście wtryski nie dostawały paliwa,ale coś mi nie pasowało bo przecież mi normalnie odpalał,a u nich po tygodniu nic nie reaguje.
No i zrobili mi rozrząd,wymienili filtry,sprzęgło itd. Konto wyczyszczone,6tys nie moje.
Teraz druga sprawa,a mianowicie faktur i paragonów i mojej starej pompy wtryskowej.
Od dwóch tygodni codziennie jestem u nich i prosze się o paragony i moją pompę.Mechanik mówi proszę przyjechać jutro na pewno bedzie. Ja już nie wiem.to nie jeste 500zł za naprawe,że jak coś się zepsuję to machnę ręką,to jest 6000zł. I on mi nie chce wydać faktur i mojej pompy. Obawiam się,że pompa jest założona już w innym samochodzie. Na razie nie mam im jak udowodnić,że u nich naprawiałem.

Zobacz profil Użytkownika
Gość (Gość)

Witam!
No i trafiłam wreszcie na forum, NA którym czegokolwiek się dowiem. Zostałam perfidnie oszukania przez mechanika, który - myśląc pewnie, że "baba się nie zna"- zrobił kilka błędów przy naprawie mojego auta.
Ale po kolei...
Przyjechałam do mechanika z rzegotaniem kierownicy, które powstawało przy mocnym skręcaniu jej lewo-prawo. Pan mechanik (pracownik warsztatu, nie właściciel) wsiadł ze mną i moim mężem do auta, pojeździł trochę po dołkach, po czym dumnie stwierdził: "To będą kopuły, poduszki itd.". Zostawiliśmy autko. Następnego dnia dostaję telefon od pana mechanika, który pyta mnie, czy była wymieniana w aucie pompa wspomagania albo czy były regenerowane lub wymieniane wężyki. No to mówię, że wężyki były regenerowane. A pan mechanik (już właściciel dzwonił) mówi mi tak (wyraźnie ucieszony): "W takim razie my wymieniliśmy pani drążki, kopuły, łożyska i końcówki, bo to WYMAGAŁO naprawy, bo było USZKODZONE (co jest wierutnym kłamstwem, ale o tym później) i mogło powodować ten hałas, z którym pani przyjechała. Ale odnośnie tego hałasu, to jakiś matoł źle pani zregenerował wężyki, mają za dużą przepustowość i tłuką się.
Dobra. Przyjechaliśmy odebrać auto. Pan otworzył maskę autka, zaczął "mega-fachowym" językiem opowiadać co powymieniał, a ze ja- kobieta- rozumiałam tylko słowa, które były poza jego działką, zapytałam: "Czy naprawił pan to, z czym przyjechaliśmy? a on (owijając w bawełnę): No nie, tłumaczę przecież pani,z e to wina wężyków, ale te części wymagały wymiany, bo to mogły być one! Zanim zdążyłam zareagować- już odjechaliśmy stamtąd. Nie oponowałam, bo myślałam, ze się skompromituję.
Odjeżdżam od pana mechanika, nie ujechałam kilkuset metrów (dopiero wtedy mogłam się zatrzymać), a okazało się, że kierownica jest skrzywiona (tzn skręcona, koła prosta, a kierownica skręcona w lewo) i COŚ SIĘ TŁUCZE! A tego wcześniej nie było! Dzwonię więc do tego mechanika i mówię mu co jest, a on do mnie: "Dziś już w to nie zajrzę, niech pani przyjedzie jutro." Podjeżdżam następnego dnia, pan mechanik widząc mnie wyciąga telefon i dzwoni do "znajomego, który ma diagnostykę i u niego poprawimy kierownicę", ale że akurat go nie było- miałam poczekać 2 godziny. To mówię mechanikowi, że nie mam czasu, bo mam masę spraw na głowie. A Mechanik: "Jak pani chce to możemy podjechać do jakiegokolwiek diagnosty..." Dobra, myślę, poczekam. Za 2 godziny okazuje się, że znajomego diagnosty jeszcze nie ma. Więc już przekładam spotkanie z mechanikiem na dzień następny (dodam tylko, ze trasa mechanik-dom to 25 km). Podjeżdżam na następny dzień. Jedziemy do diagnosty i mówię do mechanika, że coś się tłucze. A on: "Tak, słyszę, to po lewej stronie, to na 100% łączniki." Ugadałam się z mechanikiem, że przy wymianie łączników (które, jak stwierdził, są uszkodzone) wymieni mi tarcze i klocki (to akurat trzeba było, bo były w złym stanie). Na diagnostyce pan pięknie naprawia skrzywiona kierownice i... kasuje mnie na 5 dych! Ale nie dałam się wkopać mechanikowi i on mi te 50 zł zwrócił, bo dlaczego ja miałam płacić za coś, co powstało w trakcie naprawy?
Podjeżdżam kolejnego dnia i zostawiam auto do wymiany łączników, tarcz i klocków. Pan mechanik jeszcze wcześniej mówi mi, że za części wyjdzie 180 zł i za robociznę 120 zł, więc 300zł. OK. Po kilku godzinach dzwoni i mówi tak: "Proszę panią, tych tańszych części na stanie w sklepie nie ma, są droższe, brać droższe i wymieniamy?" To pytam: "Ile droższe? I ile wyjdzie łącznie za wszystko?". A mechanik: "Łącznie za wszystko 370zł." No to sobie myślę: ok, 70zł więcej, ale muszę już mieć auto, bo mnie trafia! Podjeżdżam kolejnego dnia po auto, płacę 370zł. A mechanik popatrzył na mnie i mówi: "No ale jeszcze robocizna!". Jak to usłyszałam, to mąż musiał łagodzić sprawę, bo bym go rozszarpała chyba! Ale ok, powiedziałam mu co o nim myślę, bo już nigdy więcej tu nie przyjadę.
Wyjeżdżam z warsztatu... TŁUCZE SIĘ DALEJ! Te łączniki, które wymienił, które "na 100% powodowały tłuczenie"- to o d*pę rozbić wymiana, bo TŁUCZENIE JEST NADAL!
Dzwonie więc do tego pseudomechanika, mowie mu, a on: "Teraz to ja nie mam czasu!" Unikał mnie przez 2 tygodnie. Wreszcie udało mi się z nim skontaktować i umówić na wtorek (tydzień temu) na 16.00, żeby na podnośniku zobaczył co i jak. Podjeżdżamy z mężem do niego i... pana mechanika nie ma, w warsztacie jest tylko jego pracownik, na podnośniku jakieś auto, drugie czeka w kolejce. Krew mnie zalała... pracownik zadzwonił przy nas do mechanika, swojego właściciela, który miał tu być, ale to już mój mąż z nim rozmawiał. Mechanik przy okazji stwierdził, ze powiedział mi, żebym się z nim wcześniej skontaktowała, co było wierutnym kłamstwem! Bo jakby mi tak powiedział, to zadzwoniłabym, a nie jechała na darmo 25 km (po raz szósty).
Dobra, umówił się z nami na piątek na 16.00. Wcześniej podjechałam na stacje diagnostyczną, na której dowiedziałam się, ze to tłuczenie to prawdopodobnie brak podkładki jakiejś lub tulei... masakra... No i przyjechałam, włączyłam dyktafon (nic mu nie mówiąc). Okazało się później, że pan mechanik myślał, że ma do czynienia z tępą babą! Sam sobie zaprzeczał, najpierw mówił, że się nie tłucze, później, że to na pewno na dole, później,że na pewno na górze, później, ze do wymiany sworzeń i poduszki (co jak się później okazało- wcale nie było prawdą!), ze to może amortyzatory itd. itd. itd... W dodatku zaiwanił mi taką listwę, która chroni silnik przed deszczem, który po niej spływa, czy jakoś tak. Stwierdził, że jedziemy na diagnostykę, inną niż ta, na której byłam. Pojechaliśmy: i okazało się, że to jednak pan mechanik to g*wno wart "spec"! Diagnosta powiedział, ze ani to poduszka (która wg mechanika jest do wymiany, bo uszkodzona), nie sworzeń (diagnosta powiedział : "Jest lekki luz na sworzniu, ale to na pewno nie tu tłucze"), itd itd. A co do wymienianych przez niego części- drążki i łączniki (te, które wymienił, bo wg niego były USZKODZONE) są DOBRE! i nie wymagały wymiany!
Pominęłam tu wiele kwestii, bo pisałabym do jutra. W każdym bądź razie, dziś w Federacji Konsumentów powiedzieli mi,że nie mam nic na niego, bo nie mogłam go nagrywać (w tajemnicy przed nim), czy to prawda? I że nie mam umowy, ani faktur (faktur nie mam, bo powiedział mi ten "mechanik", ze się tak wyrażę, ze do tych 650 zł, które początkowo skasował, muszę doliczyć VAT i do tych 510zł także VAT), ale za to mam moje wymienione części i książkę serwisową, którą wymusiłam, żeby mi założył.
Proszę, czy ktoś może mi powiedzieć co mam zrobić? Ktoś może był w takiej lub podobnej sytuacji? Jak to rozwiązać? Ja tylko chcę, żeby "mechanik" naprawił mi to tłuczenie, które powstało podczas wymian u niego, oddał zabraną listwę i zwrócił koszty za wymianę części, których wymieniać nie powinien, bo były dobre! Kwestię mojego daremnego jeżdżenia do niego chyba już pominę...
POMÓŻCIE!!

Zobacz profil Użytkownika
Franticfan (Gość)

Ciesze sie ze znalazlem twoja stronke, teraz jestem tu stalym gosciem, tylko troche ciezko bylo ja znalezc w google na podana fraze, trzeba ja lepiej wypozycjonowac. Podlacz sobie ja do systemu wymiany linkow i masz pozycjonowanie za darmo, ruch powinienen ci wzrosnac kilkakrotnie jak wbijesz sie na pierwsza strone google.
Wpisz sobie w google - seo stronka z seo poradami - tu jest wszystko opisane, napewno ci sie przyda
pozdro

Zobacz profil Użytkownika
toledo II (Gość)

Nie polecam tego warsztatu BORONOWSKI RUDA ŚLĄSKA 1 MAJA 306 ! Nie dość że skasowali swoje i nie mało to jeszcze podczas ściągania kół przerysowali mi felgę (a mówiłem żeby uważali bo nie były tanie) jak podjechałem po auto postawili je przy płocie uszkodzoną felgą w stronę płotu oczywiście i udało im się ponieważ nie zauważyłem. gdy zorientowałem się po dojechaniu do domu około 12km na parkingu zauważyłem te uszkodzenie (oczywiście od razu dzwoniłem ale nie odbierał nikt ). Gdy napisałem sms że zaistniała taka sytuacja i co mi ma do powiedzenia to dowiedziałem się że oni tego nie zrobili i pewnie sam se uszkodziłem i teraz chce ich wkręcić albo że już to było. Oczywiście szef sie od tego umył i ma to gdzieś. A mógł przynajmniej przeprosić . Dlatego nie polecam !!!!! A gdy oddawałem auto jeszcze zwracałem im na to uwagę.

Zobacz profil Użytkownika
duch (Gość)

Witam!
To ja również poproszę o poradę i pomoc.
Mam BMW E318 w gazie. Mój problem polegał na tym, że pewnego pięknego dnia "zsikała" mi się chłodnica. Ale, że pracowałem jako listonosz i auto było mi niezbędne do życia, systematycznie uzupełniałem płyny i tak z 2 tygodnie jeździłem. W końcu auto zaczęło się przegrzewać i postanowiłem oddać auto do "mechanika". Dodam uczciwie, że w drodze do niego stojąc w korku ciśnienie rozwaliło mi chłodnicę, spod maski pojawił się biały dym, czyli rozwaliło pewnie układ chłodzenia. Pojechałem więc do speca i mu powiedziałem w czym problem, że to chłodnica, a nawet może i uszczelka pod głowicą. Po 4 tygodniu pojawiła się diagnoza, że uszczelka nie jest uszkodzona, ale coś tam przy niej robili (była u szlifierza). Więc się pytam ile to będzie kosztować, żeby naprawa nie przewyższyła wartości samochodu. Powiedział, że ok. 1500-1700. Z bólem serca przyjąłem do wiadomości. W międzyczasie zmieniłem pracę i auto już aż tak niezbędne nie było. Więc w pewien piękny piątek dzwoni pan "mechanik" z informacją o samochodzie. I nagle zaczął stękać i wymieniać wszystkie rzeczy, które MUSIAŁ wymienić. Na koniec cena: 2900! Zatkało mnie... Mówię mu w jakim stanie jest auto, bo mnie na takie coś nie stać i w takim razie nie naprawiam. Okazało się, że auto w poniedziałek będzie do odbioru. Wkurzyłem się, że przed rozpoczęciem czegoś takiego nie zapytał czy mnie stać i czy robimy. No ale ok. Zrobił. Odebrałem w poniedziałek. Ale dopiero dziś zrobiłem jazdę testową. Pomijam już fakt, że oddając auto miałem ponad pół baku paliwa, dostałem na resztkach pozwalających dojechać do stacji paliw. Podczas jazdy przełączanie na gazie odbywa się po jakiś 10 minutach jazdy, normalnie przełączenie było po osiągnięciu ok. 40-50 stopni. Jak już się przełączy, przejadę z 2 minuty i nagle auto się dławi, jakby nie było gazu lub był zapchany dopływ. Po przełączeniu na benzynę jedzie normalnie. Ale to co mnie już wkurzyło na maxa, to że stojąc w korku auto znów zaczęło się grzać, czyli znów skacze temperatura. Pomijam fakt, że chyba odpowietrzając wymienioną głowicę chłopaczki tak się bawili, że mi przepalili tłumik, bo chodzi dziwnie głośniej.
Proszę o pomoc jak mam iść z gościem w ogóle rozmawiać, żeby albo oddał mi kasę i zaprowadzę auto do "normalnego" mechanika, albo jak go zmusić do właściwej naprawy. Czym mogę go postraszyć? Oczywiście paragonu czy faktur nie ma, bo groziło by to dopłatą VAT przy odbiorze, za to mam sporo wpisane w książce serwisowej.

Zobacz profil Użytkownika
Gość (Gość)

Witam mam taki problem, oddałem do mechanika samochód w którym miał wycenic koszt usługi, ten mechanik poprosu rozebrał ten samochód doszczętnie . Kiedy zadzwoniłem o wycenę dowiedziałem się że naprawa będzie kosztować 6400,00 (tylko nie wiem czy netto czy brutto) więc podjołem decyzję że zabiorę samochód, wtedy mechanik zarządał 1200,00 zł netto. Nie chcielismy zapłacić takiej sumy ponieważ nic w tym samochodzie nie zrobił zapłacilismy 600,00 zł ,po kilku dniach przysłał fakturę na 1300,00 zł netto. Okazało się w innym serwisie brakuje akumulatora, czujnika położenia wału, elementów plastikowych i co najwazniejsze wiązki kabli do silnika. Po rozmowie telefonicznej okazało się że ma akumulator,a jak zapłacimy to dał do zrozumienia że może odzyskamy resztę cześci. Podkreślę nie zlecalismy zadnych napraw, chcielismy tylko wycenę.
W chwili obecnej samochód stoi w innym warsztacie.Na drugi dzień po zapłacie reszty faktury zwrócił części.

W moim odczuciu mechanik wyłudził odemnie 1600,00 zł samochód rozebrany nie naprawiony.

Prosze o pomoc co mam zrobić z taka sytuacją, dlaczego muszę tyle płacic za rozebrany (bezpodstawnie) samochód który poprostu nie naprawił.

Na jakiej podstawie wystawił taką fakturę. niby w/g jakiegoś systemu Audatex.

Nie dostałem żadnego kosztorysu powykonawczego mimo że prosiłem.

Zobacz profil Użytkownika
Gość (Gość)

Dziekuje za uswiadomienie mnie, ostatnio doswiadczylam przypadku naciagania tyle tylko w tym za zanim pojechalam do mechanika poinformowalam sie o koszt wymiany miski olejowej w reno clio 2 1,2 16v, "pan mechanik" powiedzial mi ze koszt miski olejowej "uzywanej " miesci sie w granicach od 170,00-240,00 zl , spytalam sie go skad wzial takie ceny a on odpowiedzial ze takie sa ceny , pozatym powiedzial mi ze to moze byc inny problem ze to nie miski olejowej i to moze kosztowac drozej, ostatnio wymienialam w tam rozrusznik i zaplacilam dokladnie z robocizna ponad 400,00 zl, po misce olejowej zrozumialam ze oprucz robocizny zarabiaja na czesciach i to do 300%, jak sobie poradzic z takimi oszukancami. Pozdrawiam

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
© copyright 4GROW 2010
Kontakt                            Regulamin i Polityka Prywatności
Design: LUK | Powered by YASNE