Witam wszystkich serdecznie!
Korzystając z narzędzia, jakie daje to forum, chciałabym zadać jedno pytanie.
Otóż sytuacja wygląda następująco: prawie za każdym razem, kiedy proszę mojego męża o zrobienie czegoś w domu (typu wynoszenie śmieci, zmywanie) on mówi, że zaraz to zrobi i oczywiście nie robi. Bierze mnie "na przetrzymanie", a ja po upływie 2-3 godzin robię to sama, bo doprowadza mnie do szału niedokończona robota. Powoli mam dość tej sytuacji, bo wychodzi na to, że praktywcznie wszystko w domu robię sama.
Jak skłonić go do pomocy i robienia tego, o co poproszę? Zaznaczam, że nie wymagam od niego super dużo, ot, żeby się włączył trochę w życie domowe.